10 lutego, godzina: 4:10 – w końcu rozpoczęła się kolejna, wyczekiwana od pół roku wyprawa. Choć na zewnątrz padał deszcz i wiał porywisty wiatr, to stwierdziłem, że dla późniejszej wygody ubiorę się tylko w lekką, wiosenną kurtkę z sweterkiem pod spodem. Rok temu brałem zimową kurtkę i była tylko niepotrzebnym bagażem, z którym nie było później co zrobić, a koniec końców i tak skończyła w walizce na Okęciu.
Za 24 godziny będziemy lądować na lotnisku Suvarnabhumi w Bangkoku. Nie mogę się doczekać! Czytaj dalej Lecimy do Tajlandii!→
Ostatnie dni na Hulhumale’ spędziłem korzystając z uroków plaży. Kąpiel w ciepłym oceanie, w którego przezroczystej wodzie można było zaobserwować dziesiątki różnego rodzaju ryb i innych zwierząt wodnych nigdy się nie znudzi. W międzyczasie po plaży ganiał duży grab i kilka tysięcy małych pustelników. 😉 Czytaj dalej Ostatnie dni na Hulhumale’→
Nie wiem co to były za tabletki, ale po poprzednim dniu swoistej agonii, tego dnia obudziłem się z zapasem sił. Może było to spowodowane chęcią wyrwania się z pokoju? Nie wiem, ale już cieszyłem się na samą myśl wypadu do stolicy. Czytaj dalej Wycieczka do Male→
Rano obudziłem się strasznie zmęczony i obolały. Wprawdzie z kraju wylatywałem z mocnym przeziębieniem, ale gdy po przylocie katar przechodził, myślałem, że wszystko będzie ok. Niestety, zmęczenie podróżą, nagła zmiana klimatu, ostre słońce (które zdążyło mnie poparzyć w 2 dni) i nieleczona choroba w końcu nałożyły się na siebie i zadziałały jak bomba z opóźnionym zapłonem. Czytaj dalej Szpital w tropikach→