Kuchnia na Malediwach – chilli, ryby i betel

Dzień drugi

Ciężko było się zmusić, by wstać ok. 7-8, ale udało się. Szybki prysznic, włożenie szortów, t-shirtu i zejście do hotelowej restauracyjki.

Poranne śniadanie składało się z pewnego rodzaju placków, jajek, pokrojonych świeżych owoców oraz lokalnych smażonych kiełbasek. Po posiłku zjedzonym wśród turystów z (prawdopodobnie) Japonii i Rosji odebrałem przysługującą mi darmową butelkę wody (1/dzień) i po chwili poszedłem przejść się po plaży. Nie było jeszcze dziewiątej,  a słońce już piekło niemiłosiernie. Spacer po białym piasku, trzymając japonki w dłoni, mocząc stopy w ciepłej, czystej wodzie – takie poranki mógłbym mieć codziennie. Po spacerze nadszedł czas na odpoczynek, tym razem w cieniu, pod drzewem, bo czułem, że trochę przesadziłem ze słońcem i nawet krem z filtrem niewiele pomógł. Czytaj dalej Kuchnia na Malediwach – chilli, ryby i betel

Malediwy, czyli wakacje u sunnitów

Po pierwszym dniu spędzonym w większej części na plaży, odsypiając podróż oraz krótkim spacerze i sprawdzeniu produktów w sklepach, wieczorem nastał czas na odpoczynek na tarasie przy zimnym bezalkoholowym Holstenie i bynajmniej nie z powodu zażywania jakichkolwiek lekarstw.

W tym miejscu niektórzy mogą doznać lekkiego szoku, gdyż Malediwy są republiką wyznaniową. Już na pokładzie samolotu dostając dokument deklarujący co wwozimy na teren kraju, mamy wyszczególnioną listę rzeczy objętym zakazem, m.in: Czytaj dalej Malediwy, czyli wakacje u sunnitów

Rajskie Malediwy – dzień pierwszy

Lot do raju

Jak już wspomniałem w poprzednim wpisie, w lutym ubiegłego roku wyruszyłem w pierwszą swoją podróż z prawdziwego zdarzenia. Odwiedzając w dotychczasowym życiu sporadycznie Niemcy i raz będąc w Chorwacji, nie miałem zbytnio pojęcia o podróżowaniu, a i samoloty widywałem tylko na niebie. W dniu wylotu ekscytacja mieszała się z lekką niepewnością. Czytaj dalej Rajskie Malediwy – dzień pierwszy

Początek historii.

Rok temu o tej porze, dochodząc do siebie po niezwykle udanym sylwestrze, nie sądziłem nawet, że za niewiele ponad miesiąc czasu, w środku zimy, będę kąpać się w lazurowej wodzie Oceanu Indyjskiego. Czytaj dalej Początek historii.